Do Pana Prezydenta Andrzeja Dudy.

Szanowny Panie Prezydencie Rzeczpospolitej Polskiej.

Dziękuje Panu za wizytę w Płocku i uświetnienie majestatem swojego urzędu obchodów 40-to lecia Wydarzeń Czerwcowych w Radomiu, Ursusie i Płocku. Chwała Panu za to.

Nie jestem Pańskim wyborcą, ani zwolennikiem partii politycznej, którą (niestety nadal) Pan reprezentuje. Wybór Pana na prezydenta RP zasmucił mnie mocno – nie ze względu na Pana osobę – ale na poniżającą rolę „drabinki” dla pana prezesa Kaczyńskiego, jaką w wyborach parlamentarnych Prezydentowi Rzeczypospolitej partia PIS przydzieliła.

Panie Prezydencie, przysięgał Pan, z własnej nieprzymuszonej woli na Boga i Konstytucje, być tej Konstytucji strażnikiem – został Pan jej katem. Miał Pan Konstytucji strzec – a ją gwałci.

Panie Prezydencie. Jestem zażenowany i zatrwożony marginalizacją i deprecjacją Urzędu Prezydenta naszej ojczyzny – Rzeczypospolitej Polskiej. Pan, doktor prawa, nauczyciel akademicki godzi się świadomie na ograniczenie swojej prezydentury do roli reprezentanta, sekretarza i przekaźnika woli i humorów pana prezesa Kaczyńskiego. Miast reprezentować Naród w całej jego złożoności, różnorodności, modli się Pan publicznie (na pokaz?) na przemian z nabzdyczaniem się i wdzięczeniem – zgodnie z wytycznymi i zachciewajkami swojego mentora.

Panie Prezydencie. Pełni Pan najwyższy urząd w Polsce. To nie Pan powinien – to z Pańskim zdaniem powinni liczyć się koledzy i przełożeni z BYŁEJ Pana partii. Nie ma takiej możliwości, ażeby w sprawach tak złożonych jak polska polityka, panowie Duda i Kaczyński we wszystkim się zgadzali. To Pan, Panie Andrzeju Duda, jest prezydentem „niezłomnym” nie prezes.

Panie Prezydencie. Nadzieja umiera ostatnia – ufam, że ma Pan odwagę służyć i przewodzić wszystkim Polakom: chrześcijanom, muzułmanom, żydom, niewierzącym, białym, czarnym, żółtym i tęczowym, lewicy i prawicy, mądrym i głupim, zwolennikom i przeciwnikom, przyjaciołom i wrogom. Już ostatni dzwonek, żeby złapać pierwszy oddech świeżego powietrza i odciąć toksyczną i krępującą dorosłe śmiałe ruchy – pępowinę.

Z poważaniem.
„Koder też Polak…”
Adam Czejgis.

czerwiec 2016
%d bloggers like this: