Do Pani minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej.

Pani minister edukacji narodowej.Zachęcony i zauroczony Pani publicznymi występami, ich  niestandardową  przejrzystością osiągniętą przezornie zawiłościami narodowo- logicznego myślenia, ośmielam się z należytym szacunkiem przesłać Pani minister krótki wierszyk traktujący o wiekopomnym dla Polski wielkim politycznym projekcie pana prezesa i rządu, którego jest Pani ostoją i ozdobą. Pozwalam sobie dołączyć, także garść wspomnień z czasów, kiedy szkoła, partia i rząd na jednym obszarze, w jednym ogrodzeniu stali jednym wspólnym dobrem jak i Wy dziś – nie musząc liczyć się z opiniami fachowców i obywateli które owemu dobru zaszkodzić by mogły.

Naród dobra dobru…

Wielkich Braci Kaczyńskich Kato-Narodowy
Obóz, po dawnej Pospolitej- Trzeciej,
wzór dla europy, świata i w wszechświecie.
Prokurator, policjant, żołnierz i Sąd  Narodowy,
zdrowie i choroba i śmierć narodowa.
Banki, sklepy, bieda z nędzą – piękne, bo państwowe.
Nad narodem wielka Głowa
w krzyż wpisana – narodowa.

Narodowy kościół w szkole narodowej,
w polu i w fabryce, w lesie i zagrodzie,
w jadalni, w sypialni, w sumieniu, w kieszeni –
w każdej piędzi naszej chrześcijańskiej ziemi.
Narodową siłą mediów narodowych
umysły oświeci, wnętrzności przeleci –
krzyżem, słowem, karabinem i dobrem narodu,
kijem i marchewą – do bólu, do spodu.

1960r. W małej mieścinie pod Warszawą siedmioletni Adaś rozpoczął naukę w szkole podstawowej. Nudził się tam okrutnie, mama i babcia nauczyły go na zapas. Po pierwszych zachwytach, jaki to zdolny i grzeczny chłopczyk, przyszła obojętność, brak zainteresowania.
W październiku Adaś oszalał ze szczęścia. Został wybrany do wyrecytowania wiersza na szkolnej akademii z okazji rocznicy rewolucji październikowej. Musiał nauczyć się na pamięć długiego i trudnego, jak na pierwszaka, tekstu. Już w domu rozradowany nie jadł, nie pił uczył się. Wszedł ojciec, akowiec, zatwardziały antykomunista, zastygł w bezruchu, patrzył, słuchał
– Nie pójdziesz na żadną tam, tam akademię. Nie będzie mój syn idioty z siebie robił. – wycedził.
Na przeraźliwy krzyk rozpaczy i płacz dziecka, na ratunek przybiegły mama i babcia- i już po chwili Adaś usłyszał skruszonego tatusia.
– No już dobrze, już nie płacz, pójdziesz na te występy – będziesz starszy to zrozumiesz.
Zrozumiał szybciej niż ojciec się spodziewał.

1967r.Siódma klasa, Adam ma czternaście lat, Kolejna sprzeczka z  panią „trzy w jednym”: wychowawczynią, nauczycielką historiI i pierwszym sekretarzem komórki…
Kłamała o historii, nie wiedząc o tym, że kłamie o rodzinie Adama – jego ojca, jego wujków nazywała zbrodniarzami, wrogami Polski. Jego samego, już zupełnie świadomie, wyzywała przy całej klasie od pustych głąbów i małych wywrotowców.
Starsi pewnie pamiętają portrety Gomułki i Cyrankiewicza wiszące w każdej klasie po bokach łysego orła. Po lekcjach upokorzony Adam w łzach złości i bezsilności zdjął ze ściany oba portrety, schował do teczki i wyniósł do pobliskiego lasku. Gomułka oberwał pierwszy potłuczony, połamany, podarty spoczął pod sosną. Cyrankiewicz na nieszczęście ocalał.
W tamtych ponurych biednych czasach olbrzymich braków dosłownie wszystkiego, wszystko się mogło przydać. Pomysł, ażeby z ramki i z szyby po Cyrankiewiczu zrobić okienko w własnoręcznie budowanym gołębniku wydawał się Adamowi doskonały. Nie był.
Kilka tygodni później kolega „gołębiarz”skojarzył okienko z aferą portretową i najpewniej z zazdrości o gołębie Adama doniósł uprzejmie.
Szkoła o dziwo nie doniosła dalej do odpowiednich organów, ale mimo tego młodociany wróg ustroju nie uniknął kary.
Do tej wpadki Adam na świadectwach nie miał niższej oceny niż piątka. Po tym wydarzeniu jednoosobowa i wpływowa rada pedagogiczna w osobie towarzyszki sekretarz komórki ustaliła, że  delikwent jako pierwszy w historii szkoły otrzyma promocję do ósmej klasy z dwóją ze sprawowania i trójami ze wszystkich przedmiotów. I tak się stało. Żaden nauczyciel wtedy nie zaprotestował – choć było wśród nich wielu porządnych ludzi – bali się.
Świadectwo z siódmej klasy trzeba było w połowie następnego roku szkolnego przedłożyć w szkole średniej. Z tak piękną cenzurką nie było żadnych szans na terenie PRL i chyba RWPG, żeby dostać się do liceum, czy technikum. Ojciec, po znajomości załatwił mu przyzakładową zawodówkę przy warszawskim PKS-ie.

Pani minister, z pełnym uszanowaniem powodowany troską, osobistym doświadczeniem i mądrością narodową ośmielam się zasugerować, aby w katolicko- narodowych szkołach pod Pani światłym przewodem,  portrety braci Kaczyńskich zabezpieczone pancernym szkłem mocować trwale do najmocniejszych ścian budynku. Radzę również z całym szacunkiem, aby delikwentów pokroju bohatera powyższych opowiadań wykrywać odpowiednio wcześnie i izolować w szkołach „specjalnej troski”, lub pożytecznych hufcach pracy, ewentualnie w wojsku.
Nic dobrego dla Kato- Narodu z nich nie wyrośnie. Komuniści, złodzieje i zdrajcy co najwyżej – o czym dzisiejsze postępowanie rzeczonego Adama zaświadcza.
Z poważaniem.
Adam Czejgis.

P. s. Wiersz można wykorzystać na wszelakich apelach i innych uroczystościach ku chwale i ku czci.

%d bloggers like this: