Jak Franciszek zawstydza polską prawicę

FRANCISZEK

Jeśli politycy prawicy mieliby odrobinę honoru i wstydu, powinni zamknąć się przynajmniej w domu miast ogrzewać się przy Franciszku. Ale cóż, kiedy żyjemy w kulturze bezwstydu i kłamstwa

Jeszcze kilka dni temu, tuż przed wizytą Franciszka w Polsce, politycy i publicyści dzielili włos na czworo, zastanawiając się, czy papież będzie mówił w Polsce o naszych, wierzących i niewierzących, powinnościach, jakie mamy wobec uchodźców i imigrantów. Ludzi, którzy uciekają przed wojną i cierpieniem, narażając swoje życie. Dziś już wiemy: „Franciszek robi swoje”. Mówi o politycznej i chrześcijańskiej odpowiedzialności za ludzi, których spotkał tak okrutny los jak wygnanie ze swojej ziemi. Mało: mówi o tym każdego dnia. Pozwólcie więc, że przywołam teraz te fragmenty wystąpień Franciszka.

Zaraz po wylądowaniu na krakowskich Balicach pierwsze przemówienie w obecności polskich elit rządzących, którzy powiedzieć, że mają nienawistny stosunek do uchodźców, to nic nie powiedzieć. Ba, wykorzystują uchodźców równając ich z terrorystami. Papież zaś w ich obecności mówił: „Trzeba zidentyfikować przyczyny emigracji z Polski, ułatwiając powrót osobom, które chcą wrócić. Jednocześnie potrzebna jest gotowość przyjęcia ludzi uciekających od wojen i głodu; solidarność z osobami pozbawionymi swoich praw podstawowych, w tym do swobodnego i bezpiecznego wyznawania swojej wiary”.

Rządzący politycy, albo coś kręcili, jak minister Jarosław Gowin, który zaczął uprawiać godną pożałowania sztukę interpretacji. Mówił: „czym innym jest troska o uchodźców, a czym innym otwieranie granic Polski dla tych którzy nie tylko nie chcą akceptować zasad naszej kultury, ale zniszczyć”. Albo premier Beata Szydło, która kłamała w żywe oczy, przekonując, że Polska stosuje się do zaleceń papieża, bo przyjęła tysiące, setki tysięcy uchodźców z Ukrainy, gdyż „tam też jest niespokojnie, jest wojna”. A teraz fakty: status uchodźcy w Polsce, szanowna Pani Premier, ma 65 Ukraińców. Czy uważa Pani, że jak będzie wciąż kłamać, to kłamstwo stanie się prawdą?

No dobra, pomyśleli politycy prawicy i, przede wszystkim rządu PiS: jakość przeżyliśmy pierwszy dzień wizyty. Chyba Franciszek nie będzie każdego dnia przypominał nam o uchodźcach. Jeśli politycy prawicy myśleli, że papież nie będzie już mówił o uchodźcach, to się zawiedli. W porywającej homilii do młodych na krakowskich Błoniach, mówił: „Serce miłosierne potrafi dzielić swój chleb z głodnym, serce miłosierne otwiera się, aby przyjmować uchodźców oraz imigrantów. Powiedzieć wraz z wami miłosierdzie, to powiedzieć: szansa, przyszłość, zaangażowanie, zaufanie, otwartość, gościnność, współczucie, marzenia”. A więc znów: nie możesz nazywać się katolikiem, jeśli nie praktykujesz gościnności wobec uchodźców.

Czy to już koniec? Nie, w piątek późnym popołudniem Franciszek wziął udział w Drodze Krzyżowej. I znów, w przejmujących i poruszających do żywego słowach, pojawia się kwestia uchodźców:

„Obejmując drzewo krzyża, Jezus obejmuje nagość i głód, pragnienie i samotność, cierpienie i śmierć mężczyzn i kobiet wszystkich czasów. Tego wieczoru Jezus i my wraz z nim obejmujemy szczególną miłością naszych syryjskich braci, którzy uciekli przed wojną. Witamy ich z braterską miłością i sympatią”. I jeszcze raz: „Jesteśmy powołani, aby służyć Jezusowi ukrzyżowanemu w każdej osobie zepchniętej na margines, by dotknąć jego błogosławionego ciała w człowieku wykluczonym, głodnym spragnionym, nagim, uwięzionym, chorym, bezdomnym, prześladowanym, uchodźcy, imigrancie. Tam znajdziemy naszego Boga”.

I jeszcze, na zakończenie, w dramatycznych pytaniach: „Gdzie jest Bóg, jeśli na świecie istnieje zło, jeśli są ludzie głodni, spragnieni, bezdomni, wygnańcy, uchodźcy? Gdzie jest Bóg, gdy niewinni ludzie umierają z powodu przemocy, terroryzmu, wojen? Gdzie jest Bóg, kiedy bezlitosne choroby zrywają więzy życia i miłości? Albo, gdy dzieci są wyzyskiwane, poniżane i kiedy także one cierpią z powodu poważnych patologii? Gdzie jest Bóg w obliczu niepokoju wątpiących i dusz strapionych? Istnieją takie pytania, na które nie ma żadnych ludzkich odpowiedzi” (http://www.krakow2016.com/przemowienie-ojca-swietego-podczas-drogi-krzyzowej).   ŻRÓDŁO newsweek

A przecież to nie koniec wizyty Franciszka w Krakowie. Jedno jest pewne: papież każdego dnia subtelnie przypomina nam o naszej powinności wobec uchodźców. Czy może w sposób bardziej jasny powiedzieć, że nasz stosunek do uchodźców to sprawdzian naszej chrześcijańskiej postawy? Czy nadal politycy prawicy, zamiast posłuchać tego mądrego starca, będą się ćwiczyć w sztuce marnej interpretacji i kłamstwach? Co musiało się stać z uch sumieniami, że – gdy ludzie proszą ich o chleb – ci dają im kamienie?

Doprawdy, politycy, którzy ignorują przesłanie papieża, jeśli mieliby odrobinę honoru i wstydu, powinni się przynajmniej zamknąć w domu miast ogrzewać się przy Franciszku. Ale cóż, kiedy – by przywołać słynne stwierdzenie Barbary Skargi – żyjemy w kulturze bezwstydu. Polityka, rodzima polityka, szczególnie na tle skromnego i pokornego papieża, kipi bezwstydem.

%d bloggers like this: