Kurski zostaje, bo tak chciał Kaczyński.

Rada Mediów Narodowych miała pełne prawo odwołać Jacka Kurskiego ze stanowiska prezesa TVP. A przynajmniej tak jej się wydawało, dopóki sprawą nie zajął się najważniejszy prezes w Polsce.

Powoływanie i odwoływanie władz mediów to najważniejsze zadanie jakie PiS postawił przed Radą Mediów Narodowych. Nic nie wskazywało na to, że wykonywanie tego zadania tak szybko zmieni się w kabaret. Tymczasem RMN skompromitowała się już na drugim posiedzeniu, próbując bezskutecznie usunąć Jacka Kurskiego z TVP.

Kiedy we wtorek tuż po 15.00 RMN przegłosowała odwołanie Kurskiego wydawało się, że jego siedmiomiesięczna, niezbyt udana prezesura dobiegła końca. Pewny był tego przewodniczący Rady Krzysztof Czabański, gdy w przerwie obrad RMN ogłosił, że już za 2-3 godziny poznamy, tymczasowego prezesa TVP, który będzie zarządzał telewizją do czasu rozstrzygnięcia konkursu na to stanowisko. Wybór następcy Kurskiego miał być jedynie formalnością. Jako niemal pewną kandydatkę wskazywano Małgorzatę Raczyńską, przyjaciółkę domu Kaczyńskich i dziennikarkę prowadzącą internetową telewizję PiS.

 

Kaczyński mówi „nie”

 

W tym momencie do gry wszedł jednak Jarosław Kaczyński. Prezes PiS wezwał do siebie Czabańskiego i posłankę Joannę Lichocką, która zgłosiła uchwałę przewidującą odwołanie Kurskiego. Oznajmił im, że żadnego tymczasowego prezesa nie będzie, a Kurski ma pozostać na stanowisku do października, kiedy zostanie rozstrzygnięty konkurs na nowego prezesa.

Choć taka decyzja bardzo komplikowała sytuację RMN (decyzja o usunięciu Kurskiego już zapadła), to Czabański i Lichocka posłusznie wykonali wolę prezesa. Przerwa w obradach Rady znacznie się przedłużyła, ale po jej zakończeniu nominaci PiS wrócili na posiedzenie z informacją, że chcą, aby Rada w sprawie Kurskiego „podjęła uchwałę nieco inną” – relacjonował Juliusz Braun nominowany do RMN przez PO.

– Przed południem RMN uchwaliła, że odwołuje prezesa Jacka Kurskiego. Z taką informacją wyszedł przewodniczący, co więcej wyszedł z informacją, że popołudniu Rada wybierze osobę, która obejmie funkcję prezesa Telewizji Polskiej. Potem była bardzo długa przerwa i zgłoszona została propozycja, aby w trybie uzupełnienia tej uchwały napisać, że co prawda odwołujemy, ale dopiero w połowie października – powiedział Braun. Jak zaznaczył, według niego taki zapis „to nie poprawka, uzupełnienie, tylko całkowicie nowa uchwała”.

Według Brauna głosowanie nad drugą uchwałą było naruszeniem prawa. – Dlatego w sprawie ponownej uchwały dotyczącej odwołania prezesa Kurskiego nie brałem udziału, co więcej złożyłem oświadczenie, że uważam, że jest to uchwała podjęta z naruszeniem prawa – tłumaczył.

 

Dlaczego prezes zmienił decyzję?

 

Co ciekawe z informacji zebranych przez „Rzeczpospolitą” wynika, że Jarosław Kaczyński wiedział o odwołaniu Kurskiego zanim taką uchwałę przyjęła RMN. Decyzja o wymianie prezesa TVP miała zapaść w poniedziałek podczas spotkania kierownictwa PiS. Co więcej, postanowiono wówczas, po „gorącej dyskusji” – pisze „Rz”, że p.o. prezesa zostanie Małgorzata Raczyńska. Decydujące miały być kiepskie wyniki oglądalności.

Dlaczego Kaczyński zmienił już podjętą decyzję i postawił w kłopotliwej sytuacji PiS-owskich członków RMN i całą partię? Nie jest to jasne. Według jednego z polityków rządzącej partii, z którym rozmawiała „Rz”, decydująca mogła być fala krytyki, która po odwołaniu Kurskiego przetoczyła się przez część prawicowych mediów.

Rzeczywiście, na bliski PiS serwis wPolityce opublikował w krótkim czasie kilka bardzo krytycznych komentarzy, nazywając nawet usunięcie Kurskiego z TVP „puczem”. „Organy publiczne muszą działać absolutnie przejrzyście. Decyzja RMN o odwołaniu prezesa TVP niepokoi. Nie o takie standardy chodziło” – alarmował jeden z nagłówków jeszcze zanim okazało się, że Kurski zostaje do października. „Odwoływanie Jacka Kurskiego, gdy TVP zaczęła być znowu poważna, miarodajna i przestała ogłupiać widzów, to dziwactwo” – głosił inny. Decyzję RMN potępił też redaktor naczelny tygodnika „wSieci” Michał Karnowski.

Część sprzyjających PiS publicystów i mediów nieprzychylnie zareagowała też na informację, że Kurskiego ma zastąpić Małgorzata Raczyńska. Pomysł skrytykował publicysta „Do Rzeczy” Piotr Semka, twierdząc, że wraz z Raczyńską w TVP powrócą standardy, jakie telewizja prezentowała za prezesury związanego z LPR Piotra Farfała.

Próba odwołania Kurskiego ujawniła po raz kolejny ostry konflikt o kontrolę i wpływy w mediach, który toczy się w obozie PiS. O ile bowiem serwisy związane z braćmi Karnowskimi potępiały decyzję RMN, a niektórym prawicowym publicystom nie podobała się kandydatura Raczyńskiej, to już np. „Gazeta Polska Codziennie” poparła usunięcie dotychczasowego prezesa TVP. „Sojusz z grupą Romana Giertycha, bardzo niejasna reforma TVP, nie najlepsze nominacje personalne, brak koncepcji rozwoju TVP na dłuższą metę oraz konflikt z grupą, która tworzyła ustawę medialną” – wyliczał zarzuty wobec Kurskiego redaktor naczelny „GPC” Tomasz Sakiewicz.

„GPC” już w kilka tygodni po powołaniu Kurskiego na stanowisko ostro go krytykowała. – Kurski siedzi na bombie z prochem. Może wytrwa jeszcze kilka tygodni, a może półtora roku, ale alternatywna ekipa, z Czabańskim, Raczyńską i ludźmi „Gazety Polskiej”, już czeka w pełnym rynsztunku. Gdy czas nadejdzie, Jarosław da im sygnał do ataku – twierdził w marcu polityk PiS w rozmowie z Michałem Krzymowskim z „Newsweeka”. Jak widać tym razem Jarosław wysłał sprzeczne sygnały.

Źródło: Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza, PAP  © photo: Tomasz Gzell / source: PAP

%d bloggers like this: