Narodowcy boją sie słów, wolą świece dymne

roku w Płocku odbyło się spotkanie z Panem Adamem Michnikiem zorganizowane przez Grupę Lokalną KOD PŁOCK i Gazetę Wyborczą.

Kilka dni przed spotkaniem grupa współczesnych „patriotów” skupionych wokół ONR oblepiła miasto plakatami. Był to list gończy szkalujący Adama Michnika i jego brata. Sprawa została zgłoszona policji.

Po takim wstępie można się było spodziewać co najmniej zakłócenia spotkania.

I faktycznie, gość już w drzwiach był witany przez grupkę młodych ludzi okrzykami: Raz sierpem, raz młotem, czerwona hołotę”. Okrzyki miały na celu obrazić zaproszonego dziennikarza. W holu budynku w kierunku gościa i wprowadzających go organizatorów rzucono kilka jajek. Było to prostackie i wstrętne. Adam Michnik miał już do czynienia z atakami młodych bojówek. Skwitował ich zachowanie słowami: Wybacz im, boże, bo nie wiedzą, co wrzeszczą. Nadmienił, że ich hasła świadczą o kompletnym niezrozumieniu historii i symboliki komunistycznej.

Po tym wstępie rozpoczęło sie spotkanie. Na sali ponad 170 osób burzą oklasków przywitało Adama Michnika. Prowadząca spotkanie, Anna Lewandowska, przedstawiła gościa i rozpoczęła wywiad.

Po około 12 minutach ludzie zaczęli zrywać się z miejsc, kaszleć i przemieszczać się w stronę okien i drzwi. Salę szybko wypełniał czarnozielony gęsty gryzący dym. To dwójka prowokatorów wypuściła świecę dymną. Wyszli szybko, zanim dym zgęstniał. Zaraz za nimi rozległy sie wołania ludzi: Policja!! Policja!!

Dziewczyna zdołała oddalić się, chłopak został zatrzymany przez policję. Zatrzymano także kilka osób spośród wznoszących wcześniejsze okrzyki. W sumie zatrzymano osiem osób, pozostałe są poszukiwane. Policja zna ich dane. Rzecznik płockiej policji dodał, że większość zatrzymanych odpowie za wykroczenie polegające na zakłócaniu porządku; po przesłuchaniu zostali zwolnieni do domów. Osoba, która odpaliła racę dymną odpowie za narażenie innych osób na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, za co zgodnie z art. 160 kodeksu karnego grozi do 3 lat pozbawienia wolności, na razie trafiła do policyjnego aresztu.

Całość spotkania była filmowana przez kilka osób. Na filmach i zdjęciach widać zamieszanie w trakcie ataku, dezorientację, zwłaszcza ludzi starszych, oburzenie na chuligański sposób zachowania. Część osób w gęstym dymie miała trudności w oddychaniu. Otwarto okna i drzwi, przewietrzono pomieszczenie.

Po tym incydencie spotkanie kontynuowano. Redaktor naczelny Gazety Wyborczej szeroko i wnikliwie odpowiadał na zadawane mu pytania.

Poruszano kwestie ważne w dzisiejszej rzeczywistości. Były pytania dotyczące roli mediów, znaczenia takiej a nie innej ordynacji wyborczej, sytuacji kultury pod rządami PiS, obrazu współczesnego Kościoła w Polsce. Rozmawiano personalnie o Jarosławie Kaczyńskim, Antonim Macierewiczu, Lechu Wałęsie, dawnych opozycjonistach antykomunistycznych.

Adam Michnik, odpowiadając na pytania, dał świadectwo dużej wiedzy, mądrości, inteligencji i klasy. Warto czytać jego książki, ale spotkanie na żywo jest wartością samą w sobie. Były też oczywiście pytania bardzo dociekliwe, mające wręcz zdyskredytować gościa spotkania. Dziennikarz ze spokojem i kulturalnie na każde z nich również odpowiedział. Zdarzało się, że korygował w ten sposób poglądy osób napastliwych.

 

Na zakończenie wręczono Panu Michnikowi piękny bukiet kwiatów. Podziękowano za spotkanie długimi brawami, można powiedzieć, że była to klasyczna standing ovation.

Bardzo wiele osób po spotkaniu podchodziło do Adama Michnika, prosząc o wpisanie dedykacji w jego książkach, a także, żeby zrobić sobie z gościem pamiątkowe zdjęcie. Był to też czas na bardziej prywatne rozmowy z dziennikarzem.

Incydent spowodowany zachowaniem młodych ludzi związanych z ONR odbił się szerokim echem w prasie i internecie. Relację na żywo prowadzoną przez Gazetę Wyborczą oglądało około 60 tys. osób. Komentarze, jak się można domyślić, były skrajne. Od podziwu dla mądrego, nietuzinkowego człowieka, byłego opozycjonisty z pięknym życiorysem po hejt wobec niego i organizatorów spotkania.

Mimo zakłócenia imprezy przeważały opinie, że warto organizować spotkania z ciekawymi, mądrymi ludźmi, ze świadkami historii.

Hanna Czachorowska

Zdjęcia: Andrzej Szulinski  i Piotr Augustyniak GW

 

 

                               RELACJE GAZETY WYBORCZEJ

                                          GAZETA NA ŻYWO

%d bloggers like this: