Nie ma tego złego, co by nie mogło wyjść na jeszcze gorsze?

(Napisane 7 miesięcy temu, 3 tygodnie po wyborach. Tytuł doklejony dzisiaj)

Moi rówieśnicy straszni 60+. Żarliwi katolicy, obrońcy krzyży pod hasłem – ubij bliźniego swego. Obrońcy życia, które zagrożone jest tylko w ich chorej wyobraźni. Walczący o polskość tego co już polskie; o wolność dla wolnych; o bezkarność dla winowajców, bo swoi, bo potrzebni.
Pamiętam wielu z was z czasów, gdy wala o wolność groziła utratą pracy, więzieniem, a nawet śmiercią. Pamiętam wasze wołanie; Gierek! Partia! Po-mo-że-my!!

Pamiętam: Jak uprzejmie donosiliście na MO , do lokalnego sekretarza…, na kolegę, sąsiada, kierownika…. Tylko po to, żeby dostać przydział na parę worków cementu, talon na malucha itp. A jedynym sprzeciwem wobec władzy była kradzież z zakładu pracy paczki gwoździ, rolki papieru toaletowego.
Dziś: Wy mali straszni człowieczkowie wykarmiliście swoimi urojeniami całe hordy współczesnych barbarzyńców, krzyżowców i pospolitych bandytów. I to oni, ci wasi młodzi pupile i uczniowie, kiedy już zaspokoją swój głód krwi na rzekomych wrogach Polski, zrolują was swoich opiekunów i nauczycieli równo z porośniętą krzyżami i pomnikami, niezłomną od morza do morza, biedną i zacofaną Ziemią Ojczystą.
Żal mi tylko najmłodszych, którzy nawet przez lata będą wegetować w beznadziei i ciemności.

I inni rówieśnicy moi 60+. Ci co całe życie uczciwie i ciężko pracowali, w większości fizycznie. Ci, którym pozostawało tak mało czasu dla rodziny, kultury, sportu, odpoczynku. Przyglądam się Wam, przyglądam się nam codziennie na ulicach, w sklepach, w przychodniach…., jak w niemodnych szarych ubraniach, na niemodnych szarych obliczach nosimy historię. Historię życia swojego, rodziny, przyjaciół, miast, wiosek – historię Ojczyzny. Przyglądam się nam i myślę sobie: dlaczego tak mało w nas dnia dzisiejszego, dlaczego jeszcze mniej przyszłości? W znakomitej większości pozostajemy gdzieś w końcu XX wieku w rozkroku pomiędzy „Gierkiem:, a „Wałęsą”.

Nie wmawiajmy sami sobie i nie dajmy  innym wmówić nam, że jesteśmy za starzy, za słabi na życie – na szczęście. Nie lejmy łez, iż robią z nas wrogów i zdrajców – to już było i minęło  i teraz też minie. Wyrzućmy stare garnitury i garsonki, w których wyglądamy tak jak już byśmy w trumnach leżeli. Załóżmy coś kolorowego,wesołego i idźmy na spacer z dziećmi z wnukami. Popatrzmy choć przez chwilę na świat przez ich młode oczy, a i ten ponury listopadowy czas i nasze siwe pogniecione życie rozświeci jasny ciepły powiew przyszłej wiosny.
Jest i będzie wśród nas wielu odważnych, silnych, mądrych,dobrych – pięknych starszych starszych ludzi. Takich co mimo chorób, cierpień, niedostatku, mimo szybko zbliżającej się ostateczności – z uśmiechem pośród zmarszczek pracują i walczą o lepsze dziś i jutro.

Kłaniam się im nisko.
Adam Czejgis.

piątek, 10 czerwca 2016

%d bloggers like this: