Poczet Wacków polskich

Wacław I – Kaczyński Niedoszły.

Prawda była blisko, już czuł, już brał, już miał i….
I zapomniał: co chciał, gdzie i po co szedł, co gonił, co kochał, co nienawidził, kim był, kim jest.
Nie ostrzegli go, nie przypomnieli mu – zdradzili najbliżsi.
I strach, i żal, i gniew.
Co się stanie?
Kiedy on już nie będzie miał do czego dochodzić.
      ……….
Wacław II – Macierewicz Doszły.

On doszedł i dom z ziemią zrównał, i zapalił mosty, i poszedł.
I  pochlebił możnym, oszukał małych, oskarżył większych, zakneblował mądrych.
I znów doszedł.
Za aprobatą, za zbrodnią – w Niebie i na Ziemi.
Chory szaleństwem usankcjonowanym – w Niebie i na Ziemi.
Rozgrzeszony – w Niebie i na Ziemi.
I doszedł.
I wybucha, i pali, i cuchnie, i wodę wypija – w Niebie i na Ziemi.
      ……….
Wacław III – Waszczykowski Śnięty.

Mistrz wagi ciężkiej.
Człowiek dorodny o rozumie chętnym, choć powolnym nieco.
Dyplomata opowiadacz o nam zwykłym niepojętych światach i zaświatach.
Sen piękny na Nowogrodzkiej.
Katastrofa w Europie, smród w Ameryce i dwa banany w Azji.
      ……….
Wacław IV – Szyszko Ścięty.

Dla dobra jeleni powystrzelał łanie.
I uratował przed życiem bażanty.
Dla dobra kraju ściął leniwe drzewa i zaprzągł do pracy.
Dla zysku i chwały tronu i ołtarza.
On panem lasów, wody i powietrza.
Jemu wolno brać, mieć i zabijać – póki z Ojcem się dzieli, póki chwali Boga.
     ……….
Wacław V – Jurgiel Ziemny.

Koń jaki jest nie każdy widzi.
Widzi minister, bo wtajemniczony.
Wie to owies, ale nie powie, poszedł na pieczarki.
Koń, gówno i pieczarka na pstrym panu jeździ. 
Jedność w roli i w oborze.
I tak im dopomóż….
     ……….
Wacław VI – Gliński Nieziemny.

Kultura przez K wielkie, jak wielka potrzeba mitów o wielkich Tumanach dla małych tumanków.
Jak wielka potrzeba, raz jeszcze zabić, głęboko pochować pamięć i sztukę ludzi nie po myśli władzy, nie w linii Kościoła.
Kultura przez k małe, jak małe i głupie narodowe krasnale zasłaniające tęcze, bo król jej nie lubi.
     ……….
Wackowie Pomniejsi.

I ja Wacław, jak tysiące polskich Wacławów, starych pierdołów wykrzywionych przez wiek, choroby, charaktery, przyzwyczajenia, widzę kim jestem i godzę się na siebie. I wszyscy wokół nas Wacków, widzą i słyszą nas, i czują. I przeważnie tolerują, bo chcą, bo inaczej nie wypada, bo muszą. Bo my Wacławowie Pomniejsi nie mamy w rękach Wojska, Policji, finansów. My nie decydujemy o być, albo nie być dzieci, kobiet, lasów. Bo od nas, co dzień, co godzinę, co minutę, nie zależą losy milionów Polaków. 

Adam Czejgis. 


%d bloggers like this: